Dżokejka bez konia

Nieśmiała Dżokejka, reż. Aleksandra Bielewicz, STUDIO Teatrgaleria

aAaAaA

fot. Bartek Warzecha

Założycielską pomyłką było dla niej to, że chciała być Jokerką – „być sobą i innymi. Móc kłaść się na wszystkich i wygrywać” – ale ponieważ nie umiała wymawiać poprawnie „r”, rodzice zrozumieli, że chciałaby jeździć na koniach, na co po krótkim czasie wahania się zgodzili. Kiedy po raz pierwszy widzimy ją na scenie, możemy odnieść wrażenie, ta że przyjęta w wyniku nieporozumienia tożsamość – tożsamość Dżokejki – jest dla niej jakimś ratunkiem. Jej twarz prawie zupełnie zakrywają długie blond włosy, których pojedyncze pasma są zaplecione w dwa warkoczyki dyndające po bokach głowy. Nosi wysokie buty, wyszywaną cekinami bluzkę, mocny makijaż. To wyrazista postać, spośród której ledwo widać osobę. Osobie tej zależy zresztą, żeby zawsze mieć na podorędziu coś, za czym można się schować albo wobec czego można opowiedzieć swoją historię. Bo być tylko samej ze sobą albo samej wobec siebie jest trudno.

Nieśmiała Dżokejka, monodram Dominiki Ostałowskiej na podstawie tekstu Roberta Bolesty wyreżyserowany przez Aleksandrę Bielewicz w warszawskim teatrze Studio, rzuca wyzwanie przyzwyczajeniom związanym z tym gatunkiem scenicznym. Spektakl na jedną aktorkę zazwyczaj daje publiczności głęboki wgląd w losy i psychologię postaci, może być intymnym wyzwaniem albo bezwstydnym performansem tożsamości (albo oboma naraz) – w każdym razie opiera się na narracji prowadzonej z wyraziście określonej perspektywy. U Bolesty i Bielewicz mamy do czynienia z bohaterką, którą ktoś zajmujący się krytyką literacką mógłby nazwać niewiarygodną narratorką. Zdarzenia, o których mówi, wydają się zbyt fantazyjne, by mogły być możliwe. Z pozoru realistyczna opowieść z czasem odkształca się, a uniwersum pojedynczej jaźni rozszerza się i na scenie mamy do czynienia już nie tylko z Dżokejką, ale też koniem Garym oraz Człowiekiem Kotem. Na początku może wydawać się, że ich losy po prostu są ze sobą splecione, ale finał spektaklu, w którym Ostałowska zdejmuje perukę i mówi do nas jako Gary wskazuje, że te postaci raczej są kolejnymi maskami tej samej osobowości – osobowości, której cechą dominującą jest nieśmiałość, dążenie do skutecznego ukrycia się.

Ten monodram ustawia się do publiczności bokiem – taka bohaterka, choćby i przymierzała się do tego przez godzinę, nigdy tak naprawdę nie stanie do niej przodem. Zawsze znajdzie coś, czym będzie mogła się zakryć – perukę, rekwizyt, monolog, inną postać, która stanie się dla niej maską. Jeśli jej samej brakuje siły, sparuje się z koniem, który jest tej siły symbolem. Jeśli boleśnie odczuwa presję relacji międzyludzkich, na współtowarzysza (ale i antagonistę) wybierze sobie kota, który wszędzie pójdzie własną drogą i ma dziewięć żyć, którymi nieostrożnie szafuje.

Dżokejka to postać trudna do zagrania, ale też trudne narzędzie do wytworzenia komunikacji z publicznością. W pewnym momencie słuchając jej opowieści, można poczuć zniecierpliwienie, a nawet frustrację. Jeżeli chcielibyśmy dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi, to bohaterka Ostałowskiej nie będzie skłonna nam w tym pomóc. A jednak Nieśmiała Dżokejka jest aktorskim koncertem granym na wielu instrumentach. Ostałowska odważnie korzysta z tekstu Bolesty, jego zawikłanej warstwy fabularnej i nierealistycznej, absurdalnej konwencji. Jednocześnie swoją rolę buduje z szeregu środków fizycznych i to właśnie jej cielesność pozwala zakotwiczyć sceniczny świat w konkrecie. Starannie operuje dystansem i bliskością wobec publiczności, jest zdecydowana w ruchach, pewnie zajmuje przestrzeń. Dżokejka w jej wykonaniu raczej nie budzi sympatii, momentami może litość. W każdym razie do końca pozostaje dla nas obca, nie pozwala nam wejść pod powierzchnię fantazji, z których wziął się pewnie zarówno jej wizerunek, jak i historia, którą nam przedstawia.

Scenografia zaprojektowana przez Łukasza Misztala dodatkowo problematyzuje wątek relacji między wnętrzem a zewnętrzem, subiektywną percepcją a byciem w świecie obiektywnie istniejących zjawisk. W centrum sceny znajduje się ścianka, w której wycięto kształt oka. Oko to jest jednocześnie ekranem, na którym wyświetlane są projekcje autorstwa Roberta Mleczki. W momencie, kiedy projekcje pojawiają się na ekranie, ustawiona z boku ścianka z pleksi odbija obraz z oka, tworząc wrażenie, że patrzymy z wnętrza czaszki poprzez dwoje oczu. W niektórych momentach widzimy przez nie Ostałowską w scenach realizowanych w przestrzeni publicznej, w innych – psychodeliczne animacje. Nie możemy być więc pewni, czy sceniczna bohaterka jest fantazją na temat kobiety zobaczonej kiedyś w innej sytuacji, czy może jest jednocześnie sobą „tu” – w bezpiecznym schronieniu własnej wyobraźni i sobą „tam” – w świecie, który nie ma dla niej ani litości, ani zainteresowania.

Bolesto monolog Dżokejki osadził w kontekście amerykańskim, ale nie realnym, tylko fikcyjnym. Bohaterka mieszka w Gotham City – mrocznym mieście z uniwersum DC Comics, rozsławionym przede wszystkim przez Batmana. Raz po raz cytuje Przeminęło z wiatrem, szczególnie blisko jest jej do Scarlett O’Hary – kobiety, która o problemach woli pomyśleć „jutro”. Ta maska amerykańskości dodatkowo wyobcowuje od nas świat przedstawiony i bohaterkę. Nieodgadniona postać Dżokejki zdaje się pochodzić ze świata, który polska publiczność może znać tylko z drugiej ręki. Ikony amerykańskiej popkultury promieniują na cały świat, ale nie do końca rozumiemy, za co mamy cenić ten blask.

Nieśmiała Dżokejka jest ostatecznie spektaklem pod wieloma względami zaskakującym – twórczynie i twórcy na szczęście nie skorzystali z banalnych rozwiązań dramaturgicznych charakterystycznych dla monodramu. W efekcie publiczność nie doświadcza łatwej przyjemności płynącej z klasycznego storytellingu. Nieśmiała Dżokejka nam się wymyka, jakby sama nie była pewna, na ile chce nas wpuścić do swojego świata. A z dyskomfortem zbliżania się do kogoś, kto w dowolnym momencie może postawić nam granicę albo zasłonić się kolejną maską, musimy poradzić sobie sami.

<p class="text-align-right">07-01-2026</p>

STUDIO Teatrgaleria

Nieśmiała Dżokejka

Robert Bolesto

Reżyseria: Aleksandra Bielewicz

Muzyka: Szymon Sutor

Scenografia: Łukasz Misztal

Kostiumy: Kamil Wesołowski

Ruch sceniczny: Maria Bijak

Światła i wideo: Robert Mleczko

Obsada: Dominika Ostałowska

Premiera: 28 listopada 2025, Scena Malarnia

Nieśmiała Dżokejka, reż. Aleksandra Bielewicz, STUDIO Teatrgaleria

Oglądasz zdjęcie 4 z 5